Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Kilka słów na początek.

Kilka słów na początek.

Witam.
Od czego mogę zacząć? Myślę, że powiem najpierw, o czym dokładnie będzie ten blog.
Przede wszystkim nie jest on pro-ED.
Traktuje on o mojej walce-najpierw o rozmiar w dół, potem o życie.
Nie odpowiadam za złą interpretację tekstu. Będzie to krótka opowieść o moim życiu, oparta przede wszystkim na tym problemie, który wdarł się w moje życie. O problemie zwanym anoreksją.
Problemie. Bo błędem jest twierdzenie, że anoreksja jest głupotą młodych dziewcząt. Otóż nie jest. I na pewno nie tylko dziewcząt.
Jeszcze wczoraj nie przeszłoby mi to przez usta. Dzisiaj mogę powiedzieć.
Mam problem. Jestem anorektykiem.
Ale może zacznę od początku.
Jestem młodym człowiekiem-prawie piętnastoletnim. Większość pewnie pomyśli, co do cholery taki gówniarz ma do powiedzenia. Wiele.
Od zawsze miałem trudne życie. Wychowałem się sam, bez żadnej pomocy rodziców, którzy zajęci byli piciem i tłuczeniem talerzy po nocach. Moje dzieciństwo nie było udane, ale mimo wszystko, doceniam w nim jedno-wolność. To, że nikt nigdy nie mówił mi, o której mam wracać do domu, jak się ubierać, o której iść do łóżka. Takie banalne rzeczy, a mimo wszystko pozostawała satysfakcja, że wszystko mogę sam. I nikt mnie nie ukara.
W takim przekonaniu trwałem bardzo długo. I kiedy ojciec robił dzień przerwy w ciągu, dostawałem lanie, często dosyć solidne.
Ale następnego dnia znów robiłem to, co chciałem.
Z anoreksją kontakt miałem w wieku 13 lat. Chorowała na nią moja młodsza przyjaciółka. Nie rozumiałem, ani nie tolerowałem tego. Dobra uczennica, grzeczna, wychowana. Wieczorem kładła pijaną matkę spać, odrabiała lekcje, a rano wstawała do szkoły, przygotowana i ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
Była dla mnie pewnym autorytetem. Zawsze miała czas, żeby mi pomóc, doradzić. Była bardzo obowiązkowa. Ale tak naprawdę nie miała kontroli nad swoim życiem.
I kiedy zaprzyjaźniła się z "aną", odzyskała ją.
Inni mogli jej naskoczyć. Robiła to, co chciała. Nie jadła.
To był dla mnie kosmos. Nie jeść? Jak do cholery może nie jeść. Przecież jest szczupła, ładna, można powiedzieć, że mi się podoba. Przecież jest dzieckiem. Przecież jest...No, Aleksandrą. Po prostu.
Potem wyprowadziłem się z mojego małego miasteczka, i po części straciłem z nią kontakt. Rozmawiamy przez internet, wyleczyła się. Na terapię chodzi do dzisiaj.
Kiedy byłem mały, trenowałem gimnastykę. I szło mi dobrze. Nie chwaląc się, bardzo dobrze.
A potem zrezygnowałem. I kiedy grupę opuścił ostatni chłopak, zamknięto ją.
Ćwiczyłem sztuki walki. W tym też byłem dobry. Jednak pewnego dnia jedna z lepszych trenerek gimnastyki zaproponowała mi członkostwo w jednym z klubów. Nietrudno zgadnąć, co odpowiedziałem.
Zaczęło się trenowanie. Codziennie, zaraz po szkole, goniłem do domu odgrzać obiad siostrze, a potem razem biegliśmy do klubu. Ona do młodziczek, ja do drugiej sali.
Treningi były długie i trudne. Mój kręgosłup nie był aż tak gibki, jak niegdyś, ale szybko go "rozkołysałem".
Po pewnym czasie miałem nawał zawodów, imprez, minipokazów. Nie tylko gimnastycznych, ale piosenkarskich. Powoli nie wyrabiałem ze szkołą, sytuacją w domu. Wracałem wieczorem po pięciu godzinach ćwiczeń, i musiałem posprzątać, położyć siostrę spać, uspokoić rodziców, a nierzadko ich też skierować ku łóżku.
Tak właściwie zaczynałem żyć jak bot, zmontowany do powtarzanie pewnych czynności. Zatarła się granica między tym, co chcę, a co muszę robić.

stop-ed 2/01/2010 00:02:32 [Powrót] Komentuj



bardzo dobry pomysł na bloga. mam nadzieję, że jeszcze wielu to przeczyta, ponieważ nie jest to pusty pamiętnik, czy przemyślenia. to ma sens i może pomóc innym. postaram się wpadać tu częściej, ponieważ chcę zrozumieć co to anoreksja. ja nie rozumiem, ale staram się to pojąc. moja jedna kolezanka zmarła na tą chorobę, a dwie ciężko na nią chorują, ale ja nawet nie umiem im pomóc, bo nie wiem jak a te płytkie informacje na wikipedii nie pomagają.
Guzik 2/01/2010 16:23:39
| brak www IP: 83.11.141.252

Bardzo mnie poruszyło to co napisałeś...
pod pewnymi względami rozumiem co czujesz...Sytuacja w domu...Z chęcią wysłucham co masz jeszcze do powiedzenia...Może twój problem pomoże komuś zrozumieć jego problem...
Bezdomna Anka 2/01/2010 13:35:28
| brak www IP: 95.41.168.151






Menu
Strona Główna
Dodaj do Ulubionych


Księga Gości
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
0

Mój Profil



Ulubione


Archiwum 2010
Styczeń


Linki


Licznik Odwiedzin
609


Powered by blogi
aliasy www & piksele